Tytuł: Now I feel I'm on my road...
Godzina: 01:34:33
Rowerowe wycieczki wyzwalają. Dwie za mną. Jedna wielka przede mną. Ale ta pierwsza wielka, otwierająca ten sezon pozwoliła wiele przemyśleć. To takie fajne uczucie, jedziesz przed siebie, czujesz tylko wiatr we włosach, myśli same przelatują ci przez głowę, a troski... troski zostają daleko za tobą, na poprzednim skrzyżowaniu. Stoją tam i czekają na swoje zielone światło. Oby się sygnalizator zepsuł... Każdy przejechany kołem mojego cudownego roweru paproch wydaje się być kolejnym rozwiązanym problemem... Więcej takich wypadów...
Tytuł: I'm comin' up so you better you better get this party started...
Godzina: 21:14:38
Oh my! Po trzech godzinach zaczyna Ci już być wszystko jedno. Na początku było fajnie, a potem... a potem ulubione słowo J: żal! Nie lubię wbijać gwoździ, a już tym bardziej głową. Aczkolwiek w tym towarzystwie to ja mogę i to znieść, bo trzeba przyznać, że towarzystwo to miałem świetne^^ Z Wami to ja jeszcze gdzieś chcę iść^^ Ale nie do Piekarni, chyba, ze po bułki xP
Tytuł: Feels like the crowd was saying Gimme, Gimme more Gimme More...
Godzina: 17:34:43
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i po wszystkim. Dziś był ten Wielki Dzień kiedy światło dzienne efekt naszej około dwumiesięcznej pracy w pocie czoła(dosłownie;) A było, hmm... fajnie^^ Dobra, nie ważne, że się posrało, szybko sie odsrało (dzięki J:*) a potem już tylko lepiej było^^ i podnoszenie wyszło, co wzbudziło aplauz publiczności^^ a ze but spadł? no cóż, buty maja to do siebie, że spadają, poleciał do Prowadzącego i było cacy. Dała radę z jednym butem, brawo!^^ A dziewczęta z publiczności niech maja rację... i niech to będzie jako dobra wróżba^^ Myślę, że można to do sukcesu zaliczyć...
Świadku mój drogi znów mam Ci za co dziękować, więc: DZIĘKUJĘ. To zawołanie tuż przed wyjściem... przypomniały mi się te Twoje wszystkie mądre słowa i było łatwiej, poczułem się pewniej, więc dziękuję Świadku:)
Fajny wieczór się szykuje^^
EDIT(1 maja 2008):
Jest jedna rzecz zła w tym wczorajszym dniu. Ten występ zakończył etap prób, czyli prób już nie będzie... A to był najlepszy element dnia i codziennie blisko... Ja chcę znów mieć próby!
Tytuł: But if I die tonight At least I can say I did what I wanted to do...
Godzina: 23:55:09
To chyba nie najszczęśliwszy tytuł notki, nie. Bo w końcu jak można zrobić to wszystko ci chciało się zrobić, kiedy się żyje 16 lat. Ale ten tekst, zasłyszany w piosence niezbyt wysokich lotów artystki - Madonny skłania do pomyślenia nad inną kwestią. Czy warto, czy powinno się żałować swoich czynów? Z logicznego punktu widzenia jest to co najmniej bez sensu, w końcu tego co zrobiliśmy nijak nie da się cofnąć. I to jest niby proste do zrozumienia, ale... są ludzie, którzy jeden swój czyn, jedno swoje słowo przeżywać bardzo długo. Taki ja na ten przykład. Powiem coś głupiego, zrobię coś głupiego i przez najbliższy tydzień przeżywam to. Zawsze mam obawy przed spotkaniem z tą osobą, która przy tym była, lub do której to było skierowane. Najczęściej te obawy okazują się bezpodstawne, jednak cóż... bardzo trudno się jest ich pozbyć. Zawsze myślę o tym, kiedy kładę się spać. Zaraz znów przytulę główkę do podusi i znów przez moja głową przelatywać będzie tony myśli, będę analizować każde swoje dzisiejsze zachowanie i zastanawiać się, co moglem zrobić lepiej, co mogłem zrobić inaczej. Będzie mi głupio jutro porozmawiać z jedną taką osobą, bo wydaje mi się, że zachowałem się niewłaściwie. Ale czy to ma sens? Takie rozpamiętywanie? Wiele razy sie and tym zastanawiałem, ale nigdy nie byłem w stanie sam sobie udzielić odpowiedzi. Czy nie lepiej byłoby spróbować to jakoś "naprawić", a jeśli to nie jest możliwe po prostu o tym zapomnieć? Chyba nie, zawsze pamiętamy te momenty, w których zrobiliśmy z siebie idiotów najlepiej. nieuprzejma ta pamięć, takiego figla nam płatać... A może po prostu czas przestać robić z siebie głupka? Tak, to by było najlepsze rozwiązanie, ale niemożliwe do wykonania. Każdy ma jakiś swój budżet obciachu i musi go wykorzystać. Niestety niektórzy maja więcej niż inni...
Chciałbym móc się pod tytułem tej notki podpisać za jakieś paręnaście chociaż lat...
Tytuł: If there is a soulmate for everyone?
Godzina: 19:09:31
Jest? No chyba dal każdego jest przeznaczona... No chociaż to wszystko zależy od tego, jako kogo bratnią duszę postrzegamy. Można dwojako to zrozumieć. Bratnią duszą może być przyjaciel. Może? Może, oczywiście, że może. No i o tych zarazem łatwo i trudno. Pogrupowałem sobie ludzisków na gg ostatnio i wiecie, w grupie pt. "mes amis" znalazło się 12 osób^^, a jakby tak doliczyć tych co nie maja gg i jeszcze inną osobę, to by się z 15-16 nazbierało. Sporo. No i to jest super. No nie każdy może mieć takie szczęście... Czyli pod tym względem "soulmate" pisana jest każdemu.
Bratnią duszą jest, a nawet powinna być osoba zwana "drugą połówką". A czy ta jest pisana każdemu? No nie wiem. Tu już jedni maja szczęście, drudzy zaś nie. No cóż, możnaby powiedzieć "lajf is brutal" dodać "ju łil get jedynka" i usiąść w kąciku zamartwiając się. Można też pełnym nadziei oczekiwać na pojawienie się "soulmate". A co jeśli się nie znajdzie? No to wtedy trzeba sie pogodzić... Najgorszym chyba jest znaleźć sobie bratnią duszę, drugą połówkę, soulmate, która raczej być nią nie chce... To wtedy kanał. Ma ktoś mapę kanałów? Przydałaby się...
Tytuł: I’m lying my way from you...
Godzina: 22:27:40
Optymizm wygrywa! To być może dziwne, ale tym bardziej teraz. Bo co nas nie zabije to ans wzmocni. Poza tym, HELLO, ale to dopiero 17 lat życia, ogromnie wiele jeszcze przed nami. Trzeba tylko z ufnością oczekiwać samych dobrych rzeczy a na pewno przyjdą, trzeba wierzyć i mieć nadzieję.
Coś się kończy, coś się zaczyna. Trzeba tylko na ten początek czekać. Przyjdzie i wtedy wszystko będzie ok.
Tytuł: "I think i'll go to (...) where no one knows my name... "
Godzina: 18:44:48
coś mądrego co mi pewna mądra osoba powiedziała, gdy pomagała mi z pracą na polski:
„dopóki żyje się nadzieją życie jest o wiele bardziej kolorowe, i jest tego nawet warte gdy potem drastycznie staje się czarno-białe”
a bo ja o optymizmie chcę mówić, optymizm, to miało być moje czwarte imię, po moim pierwszym, drugim i tym bierzmowany (Franio^^) ale coś tak czuję, że pasować nie będzie przynajmniej nie na obecny stan ducha mego...
pomocy! zakopałem się w nauką i ... a zresztą sami wiecie...
najgorsze, że szykują się dwa dość trudne do ogarnięcia zagrożenia... Muszę się ogarnąć...
Panie Avril, racji Pan nie ma!
coś dla duszy: http://goofy601.wrzuta.pl/audio/ayMeBmIS1l/rh_-_po_prostu_milosc
Tytuł: It's as high as a mountain...
Godzina: 15:40:19
Dobra, troche bardziej rzeczowo niż wczoraj napiszę:P Długo nie pisałem, oj długo i brak tego było trochę. A przez ten czas zdarzyło się parę naprawdę cudownych rzeczy, jak dwie laski z angielskiego, jedna z matmy, jedna z geografii i jedna z francuskiego następna za to w drodze jest. Czyli w skrócie droga edukacyjna moja stałą się niezwykle wyboista. Szlag... a drugi semestr miał być lepszy;/ no cóż, trzeba lenistwo zakopać głęboko w dołku na podwórku i wziąć się ostro do pracy, w końcu, jak to lat temu kilkadziesiąt, pewien nierozgarnięty szwab zauważył "praca czyni wolnym" i choć jemu chodziło o coś kretyńskiego i kipiało to to ironią, to poniekąd rację miał, no bo jak się przyłoże do pracy, to będę wolny od trosk szkolnych i tym podobnego staffu...
Ale pojawiło się coś, co odciąga mnie od nauki z deczka;) Nie, ofc nie chodzi o Nią, ale nie ukrywam, że ma to z nią trochę wspólnego. Pojawiło sie to, czego mi tak brakowało w nowej szkole... TANIEC! Nareszcie znowu jakieś próby po lekcjach^^ No ale tym razem to już wyższa szkoła jazdy^^ A co to ma Z Nią wspólnego? Ano to, że to z Nią się tańczy no i sie jeszcze Ją podnosi...
A dziś widziałem paradę z okazji 100-lecia tramwajów warszawskich^^ ale fajne to było jechały tak po kolei od najstarszego do najmłodszej, wiecznie zepsutej PESY:P
Wiosna przyszła! Nareszcie, niczego tak w roku chyba nie oczekuje jak wiosny, jak to mówią, wiosna daje nowe nadzieje. Można razem z grubymi swetrami schować do szafy swoje troski i wejść w nową porę roku z nowa energią i pozytywnym nastawieniem do życia. No i oczywiście wiosna jest czasem na nową... zresztą Sami-Wiecie-Na-Co. Ciekawe co by wiosna powiedziała na to, jakbym ją poprosił nie o nową, ale o zrealizowanie się starej? Zgodziłaby się? Może warto zapytać...
A Ty pamiętaj, że MASZ NOGI!!!
No i na koniec pozwolę sobie na to, na co ktoś kiedyś sobie pozwolił, i ukradnę cudzy tekst:P
Miało nie byc monotematycznie, ale skoro i tak nie mam melodii na tworzenie własnych tekstów, to chociaż wstawię cudzy, który mnie się osobiście baaaardzo podoba, wbrew temu co twierdzi Miś:P Tłumaczenie w późniejszym terminie;)
He aint right but you don’t trip
You stand by while he lies
Then turn right around and forgive
I can't take to see your face
With those tears runnin down your cheeks
But what can I do
I gotta stay true
Because deep down I'm still a G
And I don't want to come between you and your man
Even though I know I treat you better than he can
Girl I can't help but wait
Till you get that with him it don't change
Can't help but wait
Till you see that with me it ain't the same
Can't help but wait
Till you see you for what you really are
Baby girl you are a star
And I can't help but wait
It aint frisk to just let him call the shots
You're a queen you should be
Gettin all that someone's got
You should be rockin the latest in purses bracelets and watches you’re worth
Much more than that occasional I love you
I’m thinking of you and I don't wanna come between you and your man no
Even though I know I treat you better than he can
Girl I can't help but wait
Till you get that with him it don’t change
Can’t help but wait
Till you see that with me it ain’t the same
Can’t help but wait
Till you see you for what you really are
Baby girl you are a star
And I can’t help but wait
Get it together
You can do better
See is believer
And I see what you need so
I’m going to play my position
Let you catch what you’ve been missing
I’m calling out
Girl cuz I can’t help but wait
Till you get that with him it don’t change
Can’t help but wait
Till you see that with me it ain’t the same
Can’t help but wait
Till you see you for what you really are
Baby girl you are a star
And I can’t help but wait
Till you get that with him
It don’t change
Can’t help but wait
Till you see that with me it ain’t the same
Can’t help but wait
Till you see you for what you really are
Baby girl you are a star
And I can’t help but wait
Can’t help but wait babe nonono
I can’t help but wait
Ohohoh
Can’t help wait
No oh no oh no oh
Tytuł: So baby there's no chacne, so don't even try...
Godzina: 00:08:52
Ty od tytułu, chyba Ci się coś we łbie popierdzieliło! Zawsze szansa jest, oj zawsze, wiary trochę trzeba tylko. Odrobinka miała wiary i wszystko będzie ok. No ale to tej właśnie, z pozoru nieistotnej rzeczy zawsze człowiekowi brakuje wiary w powodzenie. Czemu to zawsze ja wierzę, ze wszystko się dobrze ułoży, uda? Ano temu właśnie, że wiarę posiadam. Niektórzy mogą powiedzieć, żem naiwny, jeśli im będzie tak dobrze, to niech tak mówią, a ja sobie dalej będę wierzył...
Nigdy się nie poddawaj! Zawsze próbuj. Kto nie ryzykuje nie żyje. A nóż z widelcem coś z tych prób wyjdzie? Nic nie szkodzi spróbować a zawsze może przynieść wspaniałe skutki Wierzcie, próbuję i to skutki przynosi;) Nie wierzycie? Nawet Puczydło z Puckolandii może to potwierdzić;P
Musze sobie okulary kupić. Oby były z różowymi szkłami, wtedy mój świat będzie jeszcze piękniejszy!
Wierzcie i próbujcie! Ja też będę, a potem sobie opowiemy, co nam z tego wyszło.
Tytuł: Musze złamać zwyczaj, bo nie mam pomysłu na tytuł...
Godzina: 01:32:46
Witajcie, tom ja, ten co to zawsze wszystko potrafi spieprzyć. A może to nie ja potrafię spieprzyć? W sumie to zależy od sytuacji... Jedno jest pewne, nawet chowanie uraz do kieszeni w celu uniknięcia konfliktów prowadzi do konfliktów. Świat to jeden wielki konflikt z przerwami. Taki sobie Irak. Pieprzone amerykańce sobie wymyśliły, ze jeśli pojada tam i rozpierdzielą, to będzie ich wymarzony "World peace",a tu kupa, już parę ładnych lat wojna tam, żaden kurna "world peace". Skoro światowe mocarstwa nie potrafią utrzymać pokoju, to może chociaż jeden mały kraj da się radę? Niestety tu również dupa, bo jedne stronnictwa polityczne z drugimi ciągle walczą. A zwykli szarzy ludzie? Młodzież chociażby? No. I tu mogłoby się wydawać, że będzie ok. Ale nie, no bo hormony i te sprawy...
Czy zgodnie z tym co przez lata mi wmawiano, to zawsze moja wina jest? Bo mi się coraz wydaje, że nie. No w każdym razie nie TYLKO moja. Fakt, zdarza mi się rzucić głupi tekst, no ale , żeby jeden głupi tekst mógł zrobić QQ? No nie wiem... W każdym razie, czas skończyć z obwinianiem siebie za każdym razem, jednocześnie posiadając świadomość głupich tekstów.
Kurde, dochodzi 2 w nocy a ja zaczynam pisac głupoty... Chyba czas spać...
Dobranoc wszystkim!:*
ps. Jeszcze jedno, następnym razem nic nie spieprze, obiecuję.
Tytuł: It's just like heaven on earth...
Godzina: 18:27:44
Czyżbyśmy powracali do optymizmu? TAK! Yeah, nareszcie!
Walentyny, uff, kupa nie walentyny. Chociaż zakończyły się bardzo miło. Lepsze takie niż całkowicie samotne:P
A w ogóle to ostatnio ogarniała mię przemożna chęć napsiania tu czegoś optymistycznego. Cierpię na "La maladie d'espoir" i w sumie dobrze mi z tym. Żyję złudzeniami? Być może, ale ja się wolę rozczarować, bo życie z czarnowidztwem mi nie odpowiada, za abrdzo zakłóca mi odbiór świata:P A tym bardziej, żę czuję, nie wiem skąd to przecucie, jednak czuję, że moje złudzenia sa na dobrej drodze do stania się rzeczywistością. Pozostaje Wam tylko kciuki trzymać.
Od wczoraj mogę dodać do listy swoich ukochanych filmów "Moulin Rouge". GENIALNE!!
"I hope You don't mind
That I put down in words
How wonderful life is now You're in the world"
Tytuł: You set my soul at ease, Chased darkness out of view...
Godzina: 22:15:14
Wyobraź sobie, że zamierzasz powiedzieć ukochanej osobie po raz pierwszy, że ją kochasz. Jaki z podanych sposobów wydaje Ci się najlepszy i najbardziej pasujący do Twojej osobowości:
a) zaplanowana, romantyczna, elegancka kolacja; odpowiedni nastrój i długa rozmowa, którą przygotowujesz grunt i badasz czy wyznanie padnie na 'dobrą glebę'; długie spojrzenia w oczy, kieliszek szampana... kiedy wreszcie czujesz, że to 'ten moment' - mówisz.
b) skomplikowany system zagadek, aluzji, pudełeczek z karteczką, anonimowych prezentów, strzałek za którymi trzeba podążać (często donikąd), zmyłek i fałszywych alarmów, by w końcu w jakiś inteligentny i spektakularny sposób obwieścić (chociaż niekoniecznie powiedzieć - można to przecież wyświetlić, napisać, ułożyć z kamieni, kazać wyśpiewać wynajętemu chórowi, a może wreszcie skłonić tą osobę, żeby powiedziała to sama - pierwsza...).
c) moment autentycznej bliskości i intymności; moment, w którym czujesz, że jesteście naprawdę blisko i jest wam naprawdę dobrze - tylko wy i nikt więcej: zakochani, skupieni na sobie, spokojni... wtedy po prostu to mówisz.
d) wtedy, kiedy poczujesz, że musisz, że powinieneś, że już nie możesz; łapiesz za rękę, patrzysz w oczy i mówisz, że kochasz - przed czym tu się chować?
e) wyznania nie mają sensu - słowa naprawdę mało znaczą w miłości; jeśli kochasz - zobaczy.
f) całkiem nagle, niespodziewanie i z zasadzki; może w trakcie kłótni, albo rozmowy o trawmajach?
Dobre pytanko na tydzień przed walentynkami. Ja wybieram "c", a Wy?